« powrót

Braterstwo Osób Chorych i Niepełnosprawnych Ruchowo

W S T A Ń  I  C H O D Ź

CHRZEŚCIJANSKIE BRATERSTWO OSÓB CHORYCH

I NIEPEŁNOSPRAWNYCH  RUCHOWO

 

Opis Sytuacji

Ludzie zdrowi są tak bardzo zabiegani, ze brak im czasu na wyjście poza ich własne zainteresowania. Zauważenie przez nich człowieka cierpiącego jest wręcz niemożliwe, a tym bardziej zrozumienie chorego, którego się przecież nawet nie zna.

Chory przypomina człowieka, który osiadł wraz ze swoją łodzią życia na mieliźnie przybrzeżnej i spogląda w oddali na statki unoszone prądem, idące aktywnie przez życie, podczas gdy sam jest unieruchomiony.

Co  może on zrobić, skoro życie utożsamia się z działaniem?

Jaki pożytek przedstawia jego życie dla niego samego i dla drugich?

Bywa, że chory traci ducha, zaczyna wątpić, nie ma aspiracji , zamyka się w sobie, niektórzy co prawda, wyzwalają się z bezruchu życiowego przy pomocy środków masowego przekazu, biorą udział w różnych imprezach aktywnego życia. Ale gdy sił zabraknie pozostaje samotność i pustka.

Ci , którzy są wierzący starają się  jednoczyć z Chrystusem Cierpiącym i Zmartwychwstałym i wtedy promieniują życiem duchowym i odczuwa się ich dobroczynny wpływ. Wierzą, że choć rozwiąże się wiele problemów materialnych to pozostaje mnóstwo cierpienia moralnego: odosobnienie, brak jednolitego traktowania itp.

Dlatego jest niezłomna zasada Chrześcijańskiego Braterstwa Osób Chorych i Niepełnosprawnych stworzona przez samych chorych:

„ Trzeba pójść do wszystkich. Należy pracować nad powszechnym podniesieniem tego świata chorych, dać im nie tylko możność życia, ale ponadto chęć i radość życia, pełny rozkwit osobowości.”

 

Trochę historii

Pewnego dnia w roku 1942 w Verdun we Francji, kilku niepełnosprawnych postanowiło nawiązać kontakt w swoim mieście ze wszystkimi nieuleczalnie chorymi i niepełnosprawnymi. Kontakty te, proste i braterskie okazały się wkrótce bardzo pożyteczne. Chorzy nie czuli się odosobnieni. Zaczęli wspólnie rozpatrywać swoje problemy, a wielki entuzjazm ożywił te małą gromadkę do tego stopnia, że już podobne wspólnoty  1945 roku rozrosły się na cała diecezję i powoli obejmować całą Francję. W 1957 r. w Lourdes powstało Braterstwo Międzynarodowe i duch zaszczepiał się w innych krajach i kontynentach. Pierwszy Międzynarodowy Kongres Braterstwa odbył się w Strasburgu w 1966 roku i uwydatnił on jedność tego ruchu i prawdziwe braterstwo ich uczestników. W 1995 roku Stolica Apostolska zatwierdziła statut tego Braterstwa. Duch tego Braterstwa dotarł i do naszej ojczyzny i do Krakowa i tworzą się wspólnoty, które chcą żyć w tymże duchu.

 

Duch Braterstwa Chorych i Niepełnosprawnych Ruchowo

Braterstwo jest prowadzone przez chorych i niepełnosprawnych, którzy poczuwają się do odpowiedzialności za swoich braci.

Chorzy ożywieni duchem braterstwa zaczerpniętym z Ewangelii pozwalają wszystkim odkryć i przyjąć tego ducha.

Czuwają nieustannie nad tym, żeby każdy z nich rozwijał swoje możliwości i przekazywał drugim ducha braterstwa, chociażby przez wyświadczenie najmniejszej  i najskromniejszej posługi.

Zadaniem ruchu jest stworzenie potężnego nurtu prawdziwego braterstwa. Wówczas chorzy i niepełnosprawni odżyją i przyjmą postawę jakiej pragnie dla nich Bóg.

 

PODSTAWOWE ZASADY

Duch:

Braterstwo wywodzi się z ewangelicznego ducha braterstwa. Tym duchem trzeba żyć praktycznie.

Braterstwo zwraca się do wszystkich chorych i niepełnosprawnych.

Braterstwo tworzy głębokie więzy osobiste i wspólnotowe miedzy chorymi i niepełnosprawnymi.

Cel:

Braterstwo przyczynia się do rozwoju osób chorych i niepełnosprawnych.

Braterstwo pomaga chorym i niepełnosprawnym w integracji ze swoim środowiskiem.

Struktury:

Braterstwo tworzy grupy „odpowiedzialnych” : chorych, niepełnosprawnych oraz zdrowych.

Braterstwo ożywiają duchowo kapelani.

Cechy wyróżniające Braterstwo to:

Pójść do wszystkich

Pozwolić działać najuboższym

Wartość ducha braterstwa.

 

 

Celem spotkań i działalności Braterstwa jest spotkanie Chrystusa, poznanie Go jako Zbawiciela, wierność Jego nauce i zaniesienie Jego Miłości wszystkim chorym jednocześnie szanując wolność każdego człowieka.  


Opiekun ks. Józef Sowa

 Animator Andrzej Macias

Terminy spotkań grupy nowohuckiej w Mistrzejowicach:

Druga sobota miesiąca

Plan spotkania

10.30 Msza św.

11.15 spotkanie formacyjne

13.00 spotakanie przy herbacie

 

Materiały formacyjne kwiecień 2011

 

Braterstwo to umiejętność przebaczenia
 
Przypomnijmy sobie jakie było postanowienie z poprzedniego spotkania? Podzielmy się czy udało się nam wyjść z gestami pomocy i przyjaźni poza krąg dotychczasowych osób?
Zastanówmy się kto jest obok nas, kto potrzebuje naszego braterskiego wsparcia
 
I Widzieć
 
W naszym życiu wciąż zawodzimy się na ludziach. Liczymy szczególnie na bliskich: na nasze rodziny, przyjaciół, na tych, których nazywamy braćmi i siostrami, na członków Braterstwa.
Często bywa tak, że ci bliscy nie spełniają naszych oczekiwań. Nie pomogą nam w potrzebie, nie wesprą naszych zamierzeń, nie zrozumieją, itp.
Jak wtedy reagujemy? Spróbujmy się nad tym zastanowić i porozmawiać o naszych reakcjach wobec bliskich, którzy nas zawiedli.
(np. złościmy się, narzekamy, odrzucamy ich, nie chcemy ich już znać, nie ufamy im więcej, szukamy innych przyjaciół)
Zastanówmy się czy udało nam się kiedyś porozmawiać wprost z taką osobą. Czy mówiliśmy wprost czego od niej oczekujemy?
Czy pytaliśmy się dlaczego tak uczyniła, że nas zawiodła, czy potrafimy ją zrozumieć?
Jeżeli mamy takie doświadczenia opowiedzmy o tym.
 
II Osądzić
        
A jakie jest Braterstwo ewangeliczne? Jak Pan Jezus naucza nas co mamy robić w takiej sytuacji?
         Przeczytajmy wspólnie słowa Pana Jezusa
Łk 17,3-4
Bardzo krótkie są te słowa, ale bardzo konkretne. Szerzej jest ta myśl rozwinięta w ewangelii wg św. Mateusza
Mt 18,15-35
 
Wyjaśnijmy sobie niejasności i wątpliwości.
 
Zwróćmy uwagę:
Pan Jezus nakazuje nam przebaczyć, co nie znaczy zgadzać się na zło i je popierać, ale wyciągnąć z miłością rękę do brata.
Nie mam oczekiwać, że inni będą moimi braćmi, lecz ja mam być dla nich bratem- szczególnie wtedy gdy zgrzeszą. Mam być taki jak Bóg jest dla mnie.
To jest postawa jaką Jezus przyjął na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,24),
Do takiej postawy wzywa św. Paweł: „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4,32)
 
III Działać
 
Chrystus wzywa nas byśmy pomimo doznanych uraz byli dla siebie braćmi i pomagali sobie wzajemnie. Postanowienie niech dotyczy naszego stosunku do tych, którzy nas skrzywdzili lub zawiedli np.:
 - Podejdę z życzliwością do kogoś z kim ostatnio nie rozmawiam lub na kogo się obraziłem, powiem mu, że mu przebaczam, poproszę o przebaczenie;
- Postanowię życzliwie porozmawiać z kimś, kto mnie zawiódł, postaram się nie wypominać mu zła, lecz posłuchać go i zrozumieć jego zachowanie;
- Zaufam ponownie komuś kto mnie zawiódł, okażę mu oznakę zaufania, dam mu szansę poprawy np. poprzez danie mu jakiejś odpowiedzialnego zajęcia do wykonania;
- Sam lub we dwóch upomnę drugiego, o którym wiem, że czyni źle. Zrobię to z troską o niego, bez narzucania mu swojego zdania;
- W modlitwie, z serca, przebaczę moim winowajcom, pomodlę się za nich a także poproszę innych o modlitwę za nich np. podczas mszy św. (ale bez mówienia, ze to są ci, którzy uczynili zło)
 
Niech każdy zrobi sobie jedno postanowienie, które będzie chciał zrealizować do następnego spotkania. Niech każdy powie co będzie jego postanowieniem. Zapiszmy to.
 
«Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu». (Łk 17,3-4)
 
Teksty do rozważań:
 
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [ przeciw tobie ], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeżeli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. (…) Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.
Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.  «Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi swą cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi swą cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu». (Mt 18,15-35)

Komentarz do Łk 17,3-4:
 
 Błądzącego należy upomnieć, a gdyby okazał skruchę, trzeba mu przebaczyć; trzeba ten akt miłosierdzia powtórzyć choćby siedem razy na dzień, jeśliby bliźni o to prosił, za każdym razem przyznając się do winy. Chrześcijanie są bowiem dla siebie braćmi, a oto jak powinni odnosić się do siebie bracia nawet według wskazań ST: Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego (Kpł 19,17n).
 
Komentarz do Mt 18,15-35:
Chrystus nie pozwala trwać w obojętności wobec brata, który źle czyni. Nie każe też odpłacać mu złem za zło, nie radzi pozywać go natychmiast przed sąd.
15. Kogoś, kto przeciwko nam rzeczywiście zawinił, każe Jezus najprzód upomnieć w cztery oczy. Jest to najdoskonalszy, najbardziej wskazany sposób załatwienia sprawy spornej i pozyskania sobie brata, który już prawie przestał być naszym przyjacielem. Owa correptio fraterna jest zalecana po dzień dzisiejszy jako najwłaściwszy i najbardziej chrześcijański sposób załatwiania nieporozumień i sporów.
16. Gdyby jednak ów bliźni-winowajca nie usłuchał braterskiego napomnienia w cztery oczy, może to być dowodem, że upominający nie ma żadnych zdolności pedagogicznych. Należy się zdobyć na jeszcze jeden krok życzliwości względem grzesznika: należy wziąć do pomocy kogoś i wspólnie, we dwójkę, upomnieć grzesznika. To upomnienie już w pewnym sensie zbiorowe nadaje całej akcji charakter bardziej urzędowy i gdy będzie chodziło np. o ponowne sprowadzenie do społeczności schodzącego na manowce brata, to owo stwierdzenie dwu rozmawiających z nim świadków okaże się bardzo cenne, gdyż będzie odpowiadać w pełni wymaganiom Prawa.
17. Gdyby się jednak okazało, że winny nie usłucha nawet takiego napomnienia, to należy „donieść Kościołowi”, czyli rozpocząć formalne, urzędowe postępowanie mające na celu ukaranie winowajcy. Wiadomo, że kary nakładane przez Kościół mają również charakter leczący. Tak więc to pozwanie winnego przed trybunał kościelny będzie stanowić już trzecią z kolei próbę dobrej woli względem grzesznika. Żaden z Ewangelistów nie wyjaśnił nam dokładniej, jak w rzeczywistości mógł wyglądać ów proces kościelny: czy było to rzeczywiście coś w rodzaju procesu czy raczej jeszcze jedno, tylko bardzo już uroczyste powtórzenie poprzednich upomnień. W każdym razie, gdyby winny nie poddał się orzeczeniu wydanemu przez całą społeczność, dopiero wtedy zasługuje na potraktowanie go jak poganina i celnika. Nie jest tu powiedziane wprost, że będzie wyłączony ze społeczności kościelnej; nie będzie już jednak związany z nią tą serdeczną miłością, która jednoczy wszystkich wiernych – będzie dla wiernych, jak przysłowiowy poganin i celnik. Poganin, jako nie obrzezany, znajdował się poza narodem wybranym, celnik zaś zabierając ludziom niekiedy ostatni grosz, wykonywał nieczysty zawód i pracował właściwie dla dobra pogan.
19- 20 Motywacją zapewnienia Chrystusa, że jeśli dwaj ludzie proszą o coś zgodnie, to wszystkiego użyczy im Ojciec, który jest w niebie jest następująca: Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. Możliwe, że Jezus zalecał w ten sposób modlitwę za owego grzesznego brata: jeśli cała społeczność będzie prosić Boga o jego nawrócenie, to w końcu dojdzie do tego nawrócenia.
21–22. Pytanie Piotra zrodziło się najprawdopodobniej z pouczeń Jezusa co do sposobu, w jaki powinno się traktować zatwardziałych grzeszników albo ludzi wyrządzających nam wielokrotnie krzywdy. Ileż razy ma się im przebaczać? Pytanie następne: Czy aż siedem razy? – oznacza nie tyle może konkretną liczbę aktów przebaczenia, ile raczej ich nieskończoną ilość, ponieważ liczba siedem wyraża ideę pewnej doskonałości (por. Rdz 4,24). Rabini dopuszczali trzykrotne przebaczanie. Tę samą myśl – jeszcze mocniej zaakcentowaną – odczytać należy w odpowiedzi Jezusa. Tu też nie chodzi o konkretną liczbę siedemdziesiąt siedem, lecz o potrzebę ciągłego przebaczania tym, którzy nam wyrządzili krzywdę.
23. Opowiadanie o nielitościwym dłużniku obrazuje stosunek Boga do ludzi i ludzi do ich dłużników; inaczej mówiąc, jest to poglądowa lekcja Boskiego miłosierdzia i ludzkiej bezwzględności.
24. Wymienieni tu słudzy musieli być wysokimi urzędnikami na dworze królewskim, o czym można wnioskować na podstawie długu, jaki na jednym z nich ciążył. Suma dziesięciu tysięcy talentów, najwyższa, jaką wtedy można było sobie wyobrazić. Należy pamiętać, że ów talent był jednostką wagową: ponad 34 kg złota. Suma ta jest tak olbrzymia, że aż wydaje się mało prawdopodobna. Możliwe, że Ewangelista zamierzał w ten sposób nie tyle opisać wielkość długu, ile raczej chciał powiedzieć, że sługa ów absolutnie nie był w stanie zwrócić ciążącej na nim należności.
25–26. Sprzedanie żony i dzieci odpowiada przepisom starego prawa rzymskiego. Podobny zwyczaj istniał zresztą i u Żydów. W 2 Krl 4,1 pewna wdowa, dręczona przez wierzycieli, uskarżała się prorokowi Elizeuszowi: A oto przyszedł wierzyciel, aby wziąć dwu synów moich za niewolników sobie (por. nadto Wj 21,7; Kpł 25,39.47). Zadłużony sługa nie ma odwagi prosić o darowanie długu, próbuje jednak odłożyć nieco datę spłacenia należności, aby w ten sposób okazać swoją dobrą wolę, choć ani on sam, ani jego wierzyciel nie wierzą chyba w możliwość zrealizowania tego przyrzeczenia. Dług był zbyt wielki.
27–29. Wspaniałomyślny król ocenił jednak właściwie dobrą – choć może nieszczerą – wolę sługi. Powyższa decyzja na pewno przeszła wszelkie oczekiwania zadłużonego sługi. W jednej chwili staje się podwójnie wolny: jego pan wypuszcza go z więzienia i uwalnia od jakże uciążliwych zobowiązań pieniężnych. Dopiero co uwolniony od pieniężnych ciężarów sługa ów był równocześnie wierzycielem. Jakże jednak malutkim wobec długów, które jeszcze do niedawna na nim samym ciążyły. Był mu ktoś winien sto denarów, czyli sumę nie przekraczającą pod względem wartości zapłaty za 100 dniówek niewykwalifikowanego pracownika.
30. Nie potrafił się jednak zdobyć na powtórzenie gestu tej dobroci, której sam doświadczył. Na nic zdały się prośby jego dłużnika o kilkudniową zwłokę: kazał go wtrącić do więzienia, ażeby oddał dług. Rzymskiego niewolnika podobno rzadko wzruszała niedola jego bliźnich. Z tą dziwną dla nas sytuacją mamy właśnie do czynienia w naszej przypowieści. Być może, iż działały tu również inne względy: inni pewnie też byli zwolnieni od długów; jeszcze pewnie nie ochłonęli ze wzruszenia. A może mieli jakieś zastarzałe porachunki z owym najbardziej zadłużonym sługą? Sądząc po wysokości długu, sługa ten musiał zajmować wśród pozostałych szczególne stanowisko.
31. Jeszcze inni może już nie raz przemyśliwali nad tym, jak by umniejszyć znaczenie tego „spryciarza”. I oto nadarzyła się wspaniała okazja. Poszli więc i opowiedzieli wszystko jego panu.
32–35. Dług niemiłosiernego sługi został reaktywowany, a dłużnika pozbawiono ponownie wolności. Niepamięć na otrzymane dobrodziejstwa przy równoczesnym uporczywym pamiętaniu najdrobniejszych krzywd doznanych od innych ludzi – oto cechy znamienne w postępowaniu prawie każdego człowieka. Sens moralny całej przypowieści jest dość łatwy do uchwycenia: Pan Bóg przebaczy nam największe nawet przewinienia, bez żadnych z naszej strony zasług; jeżeli jednak nie darujemy bliźnim nawet drobnej urazy, spotka nas zasłużona kara. Sądu Bożego można się tu domyśleć. Tak więc istotne pouczenie, jakie Chrystus chciał przekazać za pomocą tej przypowieści, zawiera się w w. 33 – czyli w słowach: Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? Przypomina się tu mimo woli polecenie Jezusa, abyśmy byli miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec nasz w niebie (Łk 6,36), oraz abyśmy ludziom czynili to, co chcemy, aby oni nam czynili (Mt 7,12). Ten elementarny obowiązek darowania bliźnim ich powinności względem nas w imię przebaczenia, którego sami ciągle doznajemy, każe równocześnie uczyć się sztuki ciągłego zapominania o przykrościach przeżywanych co dzień z powodu otoczenia. Owa umiejętność darowania po siedemdziesiąt i siedemkroć razy na dzień leży u podstaw wszelkiego współżycia z ludźmi.
 

 

 

Wizyty: 3261915
Wizyty dzisiaj: 281
Osób on-line: 52
Strona działa od 1 X 2009 r.